...właściwie cały upłynął nam na zmaganiu się z chorobami dzieci. Najpierw Marcyś, potem Kamiś, na końcu także Damiś. Moje przedszkolaki nie mogły uczestniczyć w balu karnawałowym w przedszkolu, bo gorączka objawiła się w przeddzień balu, kilka minut po uszyciu kocich strojów. Smutno im było...
Potem kilka dni wolnego od chorób.
Tydzień temu, w piątek, weekend zaczął się od upadku Damisia i rozwalenia przez niego główki. Musieliśmy jechać na ostry dyżur, ranka wprawdzie nieduża, ale głęboka. Trzeba było założyć jeden szew.
Tak więc pierwsze szycie mamy za sobą. A właściwie Damiś:-(
A po powrocie w nocy Kamiś obudził się z bólem ucha. W środę zaczął chorować Marcyś, w czwartek rozłożyło Damisia.
Gdy we wtorek lekarka wypisała mi aż 10 dni opieki nad chorym Kamisiem, pomyślałam, że to prawie jak wakacje. Ale co tam, odpocznę sobie. Nic jednak bardziej mylnego... Komplet synowski znowy chory. Kolejne wędrówki nocne do niespokojnie śpiących dzieci przed nami... Tyle tylko, że na opiece mogę potem je odespać, nie zrywając się o drastycznej 4.55.
sobota, 27 lutego 2010
Uwaga, kontrola drogowa!
Właściwie monolog Kamisia:
- Nasze samochody nie będą wydawać żadnych dźwięków, bo one są ukryte, prawda? - Zatrzymamy się na przystanku, a jak jakiś koleś złamie przepis, to my go ciach! i zatrzymamy - O! Jedzie dwóch kolesiów. Stop! Mandat! - Mandat! (Damiś) - Niezła robota!- Jazda, radiowóz! - Jazda, radiowóz! (Damiś) - A takie przekraczanie prędkości nie ma najmniejszego sensu. - Jazda, radiowóz! - Jazda, radiowóz! (Damiś) - Co za wariat, nawet bez drzwi jedzie, za nim szybko! - Jazda. - Damiś, znajdzie się następny koleś, prawda?
Uwielbiam, gdy tak się bawią:-) Szkoda, że mój mózg nie dysponuje opcjami typu: Zapisz, Odtwarzaj, Przegrywaj, Kopiuj... Byłoby więcej zapisków.
- Nasze samochody nie będą wydawać żadnych dźwięków, bo one są ukryte, prawda? - Zatrzymamy się na przystanku, a jak jakiś koleś złamie przepis, to my go ciach! i zatrzymamy - O! Jedzie dwóch kolesiów. Stop! Mandat! - Mandat! (Damiś) - Niezła robota!- Jazda, radiowóz! - Jazda, radiowóz! (Damiś) - A takie przekraczanie prędkości nie ma najmniejszego sensu. - Jazda, radiowóz! - Jazda, radiowóz! (Damiś) - Co za wariat, nawet bez drzwi jedzie, za nim szybko! - Jazda. - Damiś, znajdzie się następny koleś, prawda?
Uwielbiam, gdy tak się bawią:-) Szkoda, że mój mózg nie dysponuje opcjami typu: Zapisz, Odtwarzaj, Przegrywaj, Kopiuj... Byłoby więcej zapisków.
niedziela, 21 lutego 2010
Powiedzonka Damisia
Damiś do małej muszki na oknie:
- Zmykaj stąd, muśko, to nie twoje okno.
A wieczorem do galaretki spadającej z łyżeczki:
- Nie uciekaj, getko.
- Zmykaj stąd, muśko, to nie twoje okno.
A wieczorem do galaretki spadającej z łyżeczki:
- Nie uciekaj, getko.
sobota, 20 lutego 2010
Wielki połów
Kamiś i Damiś mieli dzień twórczej zabawy. Przez niemal dwie godziny bawili się w łowienie ryb, wielorybów i rekinów. Niestety, gdy usypiałam Marcysia, ominęła mnie spora cześć ich zabawy.
Potem zarejestrowałam fragmenty ich rozmówek:
- Damianku, wyłowiliśmy wszystkie ryby z oceanu, rozumiesz, wszystkie, no może dwie zostało. [...] Popatrz, jaka ta rybka jest brzydka i wymięta (wyciąga balonik, z którego powierze uszło prawie do końca). Na pewno będzie jednak smaczna.
[...]
- Mniam mniam - dobiega mnie mruczenie Damisia.
- Nie jedz jeszcze! - powstrzymuje go Kamiś - Musimy jeszcze wyłowić wieloryba. - Po chwili dodaje: - No a teraz wyłowimy rekina.
[...]
- Zjadaj te ryby, Damian, mniam mniam
- Mniam mniam mniam - posłusznie wtóruje Damiś.
Słuchając ich, można by pomyśleć, że wprost uwielbiają jeść ryby. Nic jednak bardziej mylnego; tak normalnie, obiadowo ryby są przecież niejadalne.
Potem zarejestrowałam fragmenty ich rozmówek:
- Damianku, wyłowiliśmy wszystkie ryby z oceanu, rozumiesz, wszystkie, no może dwie zostało. [...] Popatrz, jaka ta rybka jest brzydka i wymięta (wyciąga balonik, z którego powierze uszło prawie do końca). Na pewno będzie jednak smaczna.
[...]
- Mniam mniam - dobiega mnie mruczenie Damisia.
- Nie jedz jeszcze! - powstrzymuje go Kamiś - Musimy jeszcze wyłowić wieloryba. - Po chwili dodaje: - No a teraz wyłowimy rekina.
[...]
- Zjadaj te ryby, Damian, mniam mniam
- Mniam mniam mniam - posłusznie wtóruje Damiś.
Słuchając ich, można by pomyśleć, że wprost uwielbiają jeść ryby. Nic jednak bardziej mylnego; tak normalnie, obiadowo ryby są przecież niejadalne.
- A to co? - zapytałam, widząc pokaźny stos zabawek.
-To są nasze wszystkie rybki - wyjaśnił Damiś.
czwartek, 11 lutego 2010
Faworkowanie
Co prawda na robienie pączków się nie zdobyłam,
ale z robieniem faworków poszło nam całkiem nieźle.
"Nam", bo oczywiście bez pomocy małych rączek się nie obyło.
Marcyś też pomagał.
A jakże!
A jakże!
I nawet kontrolę jakości ciasta
przeprowadził.
niedziela, 31 stycznia 2010
Świętowanie
Świętowaliśmy urodzinki Damisia. Z tej okazji odwiedzili nas Rodzice Chrzestni Damisia, nasi przyjaciele: Gosia i Sławek ze swoją Rodzinką. Było i dużo radości (z prezentów najbardziej, oczywiście) i trochę okazywanej zazdrości (o prezenty, rzecz jasna). Nawet Marcyś łypał zazdrosnym okiem na nowości smochodzikowe i nieustatnnie próbował je zdobyć. Atmosferę zazdoości rozładowała na szczeście wspólna zabaw chłopaków z Jasiem i Grzesiem.
Przy okazji dziękujemy Babci za pyszny trzypiętrowy (!) torcik! Czy na czwarte urodzinki Damisia możemy liczyć na czteropiętrowy, a na szóste urodzinki Kamisa - na szeciopiętrowy?
Przy okazji dziękujemy Babci za pyszny trzypiętrowy (!) torcik! Czy na czwarte urodzinki Damisia możemy liczyć na czteropiętrowy, a na szóste urodzinki Kamisa - na szeciopiętrowy?
sobota, 30 stycznia 2010
czwartek, 28 stycznia 2010
Hojność
Z rozmowy telefoniczej Tatusia z Kamilkiem:
- Tatusiu, musisz po nas przyjechać tirem, bo ja mam tak dużo rzeczy do zabrania od babci...
- Ale ja przecież nie mam tira.
- To możesz kupić.
- Kamilku, nie mam tylu pieniążków...
- To ja ci pozwalam zabrać całą moją skarbonkę.
- Tatusiu, musisz po nas przyjechać tirem, bo ja mam tak dużo rzeczy do zabrania od babci...
- Ale ja przecież nie mam tira.
- To możesz kupić.
- Kamilku, nie mam tylu pieniążków...
- To ja ci pozwalam zabrać całą moją skarbonkę.
środa, 27 stycznia 2010
Ferie
Kamiś i Damiś wyjechali na ferie do dziadków. Długo czekali na ten wyjazd, szczególnie nie mogli się doczekać podróży pociągiem. Nie zraził ich dwudziestostopniowy mróz, a propozycja odwiezienia samochodem spotkała się z ich zdecydowanym sprzeciwem. Wiadomo, mali chłopcy uwielbiają kolejki. I byli bardzo zawiedzeni, gdy po 2h jazdy musieli wysiadać.
Dwa moje małe Rogaliczki szaleją u dziadków już piąty dzień. W założeniu był wyjazd tygodniowy, ale wczoraj na pytanie, kiedy wracają, Kamiś odpowiedział: "Nie powiem". Ot, co. Jakie głupie pytanie mama zadała... Babcia zaś twierdzi, że dzieci wrócą, gdy zakwitną stokrotki. Hmm, ciekawe, ile rzeczywiście chłopcy wytrzymają.
Nam zaś na pocieszenie został Marcyś, tulidełko najmłodsze. No więc tulimy, nosimy, pieścimy, zabawiamy.
Dwa moje małe Rogaliczki szaleją u dziadków już piąty dzień. W założeniu był wyjazd tygodniowy, ale wczoraj na pytanie, kiedy wracają, Kamiś odpowiedział: "Nie powiem". Ot, co. Jakie głupie pytanie mama zadała... Babcia zaś twierdzi, że dzieci wrócą, gdy zakwitną stokrotki. Hmm, ciekawe, ile rzeczywiście chłopcy wytrzymają.
Nam zaś na pocieszenie został Marcyś, tulidełko najmłodsze. No więc tulimy, nosimy, pieścimy, zabawiamy.
Tylko dlaczego mój zapał do ratowania go bynajmniej nie wzrasta wraz z jego pasją wdrapywania się...?
środa, 20 stycznia 2010
Posłuszny...
Wróciliśmy ze spaceru. Kamiś, w butach zaśnieżonych i spodniach zmoczonych od śniegu, wparował do domu, nie zatrzymując się w przedpokoju. Na mój krzyk: "Ściagnij buty i mokre spodnie!" od razu usiadł. Tak posłusznie i od razu, że aż się zdziwiłam.
Moje zdziwienie jednak od razu minęło, gdy usłyszałam:
- Mamo, nie krzycz. Twój krzyk mnie przewrócił!
Coś nam ten pięciolatek robi się zbyt mądralińsko-przemądrzały...
Moje zdziwienie jednak od razu minęło, gdy usłyszałam:
- Mamo, nie krzycz. Twój krzyk mnie przewrócił!
Coś nam ten pięciolatek robi się zbyt mądralińsko-przemądrzały...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





