Aby więc św. Mikołaj nie miał problemów z dotarciem przez taki wysoki śnieg wokół naszego domu - i na wypadek gdyby i dach był zbyt oblodzony, aby sanie tak ważnego przybysza mogły na nim bezpiecznie wylądować - trzeba było dziś wziąć się za ciężką robotę.
Kamiś: Mamo, a pójdziesz ze mną? Proszę, proszę, weźmiesz sobie swoją kawusię i postawisz na tej ławce....
I cudne dialogi mikołajkowe:
Tatuś: Wiesz, Kamilku, w tym roku to chyba św. Mikołaj nie będzie miał zbyt wielu pieniążków na prezenty. Ponoć ciężko w tym roku u Mikołaja.
Kamiś: Aaa, to ja mam świetny pomysł. Jak św. Mikołaj nie będzie miał pieniędzy, to Wy nam kupicie prezent. To przecież żaden problem.
W piątkowy poranek, w drodze do szkoły.
Kamiś: Mamo, a czy św. Mikołajowi trzeba płacić za prezenty?
Mama: Nie trzeba.
Kamiś: Jaki miły ten św. Mikołaj, prawda?
Kamiś: Wiesz, Damiś, już za dwa dni przyjdzie św. Mikołaj. I przyniesie mi prezent.
Damiś: A mi też przyniesie przecież. A jak on przyjdzie do naszego domku?
Kamiś: Damiś, przecież wszyscy święci są p r z e n i k a l n i. A jeśli wszyscy święci są przenikalni, to Mikołaj też. To przecież jasne.























































